Posty

W co idę?

Minęły dwa tygodnie od początku nowego roku. Co więc robiłem? W co chcę iść? Otóż proszę państwa ostatnio zainteresowałem się robieniem apek mobilnych. A przynajmniej eksperymentuję sobie z React Native. Mam już konkretny pomysł na aplikację, ale to będzie wymagało researchu (chcę zrobić apkę, która będzie korzystała z OCR). Myślę, że w ciągu kilku tygodni coś będę w stanie pokazać. Innym projektem, który chcę zacząć, to będzie zrobienie remake'u mojego edytora Looptile . Napiszę go całkowicie od nowa i na początku będzie w 2D. I to będzie taki jakby framework/silnik trochę, który potem będzie można użyć do robienia innych projektów. Żeby nie zaczynać wszystkiego od nowa. Tylko to już będzie projekt bardziej na miesiące. Chcę zrobić najpierw infrastrukturę. Będę korzystał ze wzorca event sourcing, żeby móc łatwo zapamiętywać różne zdarzenia w edytorze (np. zbudowanie czegoś) i potem łatwo będę mógł robić undo/redo. Skorzystam też z moich własnych bibliotek Taska i Mordux (T

Czego się nauczyłem w 2021?

Obraz
Czego się nauczyłem w 2021? No właśnie, ten post to będzie takie małe podsumowanie. No to jedziemy. Poznałem trochę Rusta. Na tyle pewnie się w nim czuję, że mógłbym zrobić w tym jakaś prostą apkę. Ale pewnie nie na tyle, żeby przejść rekrutację na Rust developera Poznałem różne techniki renderingu 3D, nauczyłem się kodzić w czystym WebGL, zrobiłem prosty silnik 3D. Poznawałem również nowe techniki renderingu i tworzenia różnych efektów używając biblioteki Three.js. Poznałem wiele zagadnień z matematyki. Zarówno tej potrzebnej do grafiki 3D, jak i ogólnie matematyki na poziomie studiów. Poznałem również wiele zagadnień z fizyki, wszedłem w temat symulacji fizycznych. No ale dopiero liznąłem temat tak naprawdę i ten cel będę realizował jeszcze w przyszłym roku. Porobiłem wiele prototypów gier i toolingu do nich, więc wiem już, jak pewne rzeczy zaimplementować, których nie umiałem zaimplementować wcześniej Liznąłem trochę Golanga Wzmocniłem swoją wiedzę backendo

Ściemy z ogłoszeń o pracę

Obraz
Oferty pracy w IT (a pewnie i w innych branżach) są pisane w specyficzny sposób. Nie pisze się prawdy, a pisze się nieprawdę i ubiera w ładne słowa. W tym poście omówię pewne występujące w ofertach naciągane formułki i co one w zasadzie mogą oznaczać w rzeczywistości. zarobki zależne od umiejętności/doświadczenia Jest to oczywista ściema. Zarobki głównie zależą od tego, ile sobie wynegocjujesz, a nie od tego, ile umiesz. Oczywiście, jak masz duże umiejętności/doświadczenie, to masz lepszą pozycję do negocjacji. Ale tylko tyle. Możesz puszyć piórka i wołać dużo, ale to i tak tylko potencjał, pozycja negocjacyjna, musisz jeszcze przekonać kogoś, żeby ci tyle dał i że faktycznie warto ciebie zatrudnić, a nie kogoś tańszego. A "wynagrodzenie zależne od umiejętności" brzmi trochę jak szukanie pretekstu, żeby komuś zapłacić mniej. atrakcyjne wynagrodzenie Jak widzę taki zwrot i brak widełek, to od razu mi się czerwona lampka włącza "oo, pewnie mało płacą, skoro ni

Nauka programowania przychodzi falami

Nauka programowania to nie jest coś takiego, że się nauczysz raz i już. No nie. Raczej to przychodzi falami. Nauczysz się czegoś i czujesz się nauczony. A potem się okazuje, że gówno, że nic wcale nie umiesz, więc się douczasz, żeby znowu umieć. Proces nauki to taka sinusoida, a raczej ileś sinusoid połączonych ze sobą, jednak z tendencją wzrostową. Coś jak ten wykres . Czyli na dłuższą metę czujemy, że nasze umiejętności idą w górę, ale na krótką metę są wzloty i upadki (albo lotki i łopatki ). Czasem czujemy, że się cofamy, mimo, że strzałka czasu idzie cały czas do przodu. Co zrobić w takim razie? Jak zachować normalność i odpowiednią perspektywę? Oto garść tipów: Pamiętaj, że twój "upadek" to tylko lokalne minimum . Czyli w dłuższej perspektywie idziesz w górę, a jedynie doświadczasz pewnych fluktuacji skilla. Wyobraź sobie, że to takie kursy walut, że może jakaś waluta iść ogólnie w górę, ale jednak jej kurs będzie się wahać na krótką metę. Czasem je

Zostać programistą (2) - czy się nadajesz?

Programowanie to nie jest zajęcie dla wszystkich. Tylko nieliczni mogą nimi zostać. I to jest jeden skrajny pogląd, jaki można usłyszeć. Programiści jako elita narodu. Mamy też podejście skrajnie odmienne, lansowane przez twórców bootcampów - każdy się nadaje na programistę. Nawet kasjer, co to wczoraj jeszcze skanował kajzerki. Nawet pracownica magazynu, która wczoraj jeszcze jeździła na wózku widłowym. Czyli totalny egalitaryzm. A jak jest naprawdę? Po pierwsze trzeba zwrócić uwagę na to, kto mówi i po co. Z jednej strony mamy ludzi, którzy są przeświadczeni o wyjątkowości swojego zajęcia. To nic, że na codzień klepią rzeczy nie tak wcale wyjątkowe, jak klepanie formatek w React, pisanie wywołań do API czy kod na zasadzie kopiuj->wklej->modyfikuj. I tak uparcie będą twierdzić, że są niezastąpieni i wyjątkowi. Z drugiej strony mamy bootcampy, które zarabiają na drogich kursach, więc w ich interesie jest twierdzić, że każdy może zostać programistą. Łowią sobie klientów.

Zostać programistą (1) - czy warto?

Obraz
Dzisiaj jest taka moda, że każdy chce zostać programistą. No dobra, ale po chuj? I to pierwsze pytanie, jakie warto sobie postawić. Po kiego grzyba chcę zostać programistą. Omówmy sobie więc potencjalne powody i czy mają one sens. 1. Dla hajsu To rozsądna odpowiedź, bo programiści faktycznie mogą dobrze zarabiać. Jednak musisz wiedzieć, że nie od razu tak jest. Najpierw zarabiasz jakieś biedne grosze. I żeby zarabiać więcej, najłatwiej jest zmieniać często pracę, w międzyczasie douczać się na własną rękę, a także ćwiczyć przechodzenie rozmów rekrutacyjnych (to sztuka sama w sobie). Do dużych hajsów zwykle ludzie dochodzą latami. A niektórzy wcale, jeśli utknęli w słabej pracy, a mieszkają w małym mieście i jest to jedyna informatyczna firma w całej okolicy (na szczęście dzięki pandemii jest powszechna praca zdalna, więc to już nie powinno stanowić problemu, żeby wziąć i poszukać pracy w firmie z dużego miasta albo z innego kraju nawet). 2. Żeby robić ciekawe rzeczy Pro

Strefa komfortu

Obraz
Jak znasz dobrze jakiś język, staje się on komfortowy dla ciebie. Jak JavaScript dla mnie. Choć nie będę udawał, że znam go całego. Bo co to znaczy "znać język programowania"? Czy znam wszystkie szczegóły implementacji V8 czy innych silników JSa? No nie. Czy znam wszystkie z kilkuset przeglądarkowych API i różnych obiektów, które można utworzyć ? Też nie. Czy już używam wszystkich najnowszych ficzerów w języku? Kto by na tym nadążył... Jednak pisanie w JS dla mnie jest łatwe. Jest moją strefą komfortu. Potrafię bardzo szybko w nim pisać, z prędkością światła refaktorować, usuwać błędy bez czytania komunikatów, ogólnie czuję ten język. Wpadam również na proste rozwiązania rzeczy, które inni programiści piszą bardzo naokoło i bez sensu. Myślę, że gdybym zrobił trochę dodatkowego researchu, tak, by odrobinę uzupełnić i pogłębić swoją wiedzę, to mógłbym pisać książki o JS. I może tak zrobię. Tylko, że nie wiem, czy jest sens pisać kolejną książkę o samym JavaScript jako jęz